kupilem sobie netbuka takiego co to chcialem, jest zajebiscie maly, w huj bateria trzyma, na predkosc nie narzekam. kurwa zeby na moim komputerze cos sie zacinalo to kurwa nie mozliwe. bo jak ma sie zacinac przy zainstalowanym linuxie z fluxboxem? zadnych kurwa trojwymiarowych pierdol i chujwieczego i smiga. uruchamia sie w pierdolone 5 sekund i huj. zarobilem ostatnio w huj szmalcu. zapierdol mialem przez dwa tygodnie dobry. szmalc wydalem na samochod, zostalo mi 531 bakow. chociaz tlumik mam zrobiony, ubezpieczenie na rok zaplacone. zostal mandat, przeglad, rejestracja. musze rozkminiac ksiazki na nowy semestr. poza tym to w huj jaram i gram na basie. odwrotnie niz wczesniej. jak sobie zajaram to lepiej mi sie gra i bez problemu dluzej moge posiedziec, jakos bardziej wciagniety w to jestem. bylem na koncercie dzezowym, jakis taki o byl. na trabce huj wie co koles odpierdalal. szybko w huj zlecialo, zjaralem skreta w drzewach, poogladalem chwile i juz byl koniec. w huj rozkmin rozkminilem co mialem zapisac na blogu, ale nie weszlem tu nawet. nie pale szalwi, pierdole to jakis szatan w niej tkwi. mam cos w rodzaju flashbakow. nie ze jestem na pizdzie jak jestem trzezwy. tylko czasami cos co robie wydaje mi sie podobne do stanu jaki czulem na szalwi. sprobuje to opisac. pamietam ze zle wsadzilem tacke z garami do zmywarki i sie zatrzymala na krawedzi, nie chciala przejsc. mimo to zmywarka nachalnie ciagnela te tacke. widzac to przypomnialo mi sie jak sie czulem pare tygodni temu na szalwi. czulem ze osoby ktore sie ze mna komunikowaly byly w podobny sposob nachalne. probowaly zrobic cos na sile, przekazac mi cos? huja pamietam. wiem ze to jeszcze nie pora na szalwie dla mnie. nie czuje sie zbyt pewnie z ta substancja, nie potrafie jej okielznac. nie ogarniam na niej. nie chce cwiczyc ogarniania psychodeli na szalwi, bo czuje dreszcze i mysle ze mi jeszcze bardziej to w glowie popierdoli. gdy grzybki lekko zmienialy postrzeganie i nie wiedzialem czy bylem tamtego dnia w domu, czy bylem w domu ostatnio dwa lata temu, tak na szalwi wszystko jest wypierdolone do gory nogami. myslenie jest jak dla mnie maksymalnie zaburzone. dopelnia tego wrazenie obecnosci obcych istot lub wrazenie rozszczepienia psychiki. zalezalo mi na tych obcych. pamietam ze zenski-obcy przekazywal mi mysl abym dbal o meskiego-obcego, zebym bral go pod uwage. meski-obcy wydawal sie byc niezrownowazonym kims, ktory moglby splatac figla. zenski-obcy mowil na niego po imieniu. niestety te imie nie jest do wypowiedzenia w zadnym jezyku, to imie bylo mysla. tak na boku to, brzmi to jak niezle pierdoly, jak kurwa odyseja kosmiczna pisana przez jakas durna babe. jednakze, staram sie opisac moje wrazenia jak najdokladniej. wracajac do tematu, te imie-mysl to cos czego wczesniej nie doswiadczylem. nikt nic do mnie nie mowil, nie slyszalem glosow w glowie. to byl przekaz mysli, uczuc. porozumiewali sie ze mna tylko i wylacznie w ten sposob. zaczyna to sie trzymac kupy. po dlugich rozkminach wydaje mi sie ze, czulem obecnosc meskiego-obcego – niezrownowazonego, lubiacego platac figle gowniarza i zenskiego-obcego – stara kobieta medrzec, podpowiadala mi co powinienem robic. to ten niezrownowazony obcy mial jakies zle intencje ktore nahalnie probowal mi wpoic. kurwa bardzo jest to pojebane bo zaczalem znow rozkminiac co wtedy zobaczylem i mam ochote przypalic jeszcze i ogarnac wiecej, chce sie czegos dowiedziec, chce zeby mi sie bardziej rozjasnilo w glowie, chce to pojac. ale musze zaprzestac na tym etapie. zapomnialem juz jak wygladaja fraktale. a moze to tylko po szalwi takie fraktale. pamietam te zaburzenia percepcji na 4-ho-met, pieknie bylo. jednak, na szalwi widzialem prawdziwe fraktale, ktore sie zmienialy w sposob w jaki buduja sie fraktale. kurwa umysl ludzki jest w huj potezny. takie fraktale rozkminic to troche zajelo matematykom. jak o tym czytalem to dowiedzialem sie tez ze istnieje kalafior fraktal czy brokul, juz kurwa nie pamietam. drzewa i pioruny to tez fraktale, mniej-wiecej. ogladajac te fraktale na internecie zdalem sobie sprawe ze to wlasnie widzialem wstajace z podlogi w garazu, te fraktale. kurwa napierdolilem psychicznych farmazonow. ta moja muzyka calkiem inaczej brzmi jak sie zjaram. strasznie jest psychodeliczna. nie zdawalem sobie z tego sprawy. ile w nich jest zjebanych dzwiekow w tle, to jeszcze nic. w jeden kanal puszczaja jedno a w drugi co innego, wtedy to juz calkiem czuje sie zdezorientowany. te stereo to sam szatan wymyslil. huj, ide
Dyskusja
Brak komentarzy.